"Wyspa z mgły i kamienia" - Magdalena Kawka
![]() |
| Źródło okładki: KLIK |
Julia ma ponad pięćdziesiąt lat i postanawia całkiem odmienić swoje życie. Jakiś czas temu zostawił ją mężczyzna, a córki dorosły i żyją własnym życiem. Właśnie dlatego kobieta postanawia kupić dom w cichej, kreteńskiej wsi. Julia poznaje nowe osoby, staje się bogatsza o coraz to nowe doświadczenia. Jej historia przypomni czytelnikom jak bardzo życie lubi nas zaskakiwać...
Po pierwsze spodziewałam się czegoś innego. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam (jak się okazało zbyt pochopnie), że dostanę słodką, uroczą historię. Piękny domek, urocze krajobrazy, lukrowana, "niespodziewanie" spotkana miłość, może jeszcze grupka rozgadanych przyjaciółek - tego się spodziewałam. I częściowo faktycznie moje przewidywania znalazły odzwierciedlenie w powieści, ale z naciskiem na słowo "częściowo". Bo oprócz tego były tajemnice, intrygujące zagadki z przeszłości, jakby niepasujące do całej układanki elementy.
Niestety, szczególnie nie polubiłam bohaterów. Chociaż Julii nie mam nic konkretnego do zarzucenia, była dobrze wykreowaną postacią. Przeszła metamorfozę, stała się silna i niezależna. Ok, to chyba niezły chwyt w obyczajówkach, bo czytelniczki (rzadziej czytelnicy) lubią poznawać książki o takich kobietach. Kobietach, które napełnią serce nadzieją, że każdemu może się w życiu przydarzyć coś równie ekscytującego jak głównej bohaterce. Ale mi Julia mimo wszystko do końca nie podpasowała, brakowało mi u niej więcej emocji. Pozostałe postacie również niczym mnie nie ujęły i nie zachwyciły.
Co do samej fabuły... Może i pomysł sam w sobie nie był taki zły, jakby nie patrzeć to jest powieść mało wymagająca, więc i wydarzenia w niej zawarte takowe były. Autorka wprowadziła do "Wyspy z mgły i kamienia" tajemnice z przeszłości, a główna bohaterka próbowała rozwiązać zagadkę. I tu muszę przyznać, że Julia, która miała ponad pięćdziesiąt lat, zachowywała się jak szukająca wrażeń nastolatka... Żyła przygodami i czasami można odnieść wrażenie, że nic innego jej nie interesowało. Ale chyba po części taka była idea tej książki, tu nie chodziło o głębokie rozmyślania, a o fakt, iż życie może nas zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.
Nie jest to książka, która szczególnie zapadła mi w pamięć, ona po pewnym czasie prawdopodobnie zostanie przeze mnie w dużej mierze zapomniana. Ale jeśli ktoś szuka powieśći odpowiedniej na chwilę relaksu takiej, przy której nie trzeba wytężać umysłu, a wystarczy czytać, to "Wyspa..." będzie w porządku. Jednak tylko tyle, na tym się jej rola (prznajmniej w moim przypadku) skończyła.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu MG!
