Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna M. Chmielewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna M. Chmielewska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

"Karminowy szal"

"Karminowy szal" - Joanna M. Chmielewska
 
Źródło okładki: KLIK
Przyjaźń to coś pięknego. Chociaż brzmi to strasznie banalnie i ckliwie, to jednak taka jest prawda. Nie wyobrażam sobie życia bez tych strasznie ważnych dla mnie osób. Niestety czasami tak bywa, iż szkolne przyjaźnie po czasie się "rozmywają" i ludzie patrzą na nie jedynie z sentymentem, zupełnie jakby nie pamiętali, że kiedyś te szkolne znajomości były jednymi z ważniejszych spraw. Jednak czasami bywa też tak, że stare przyjaźnie da się kontynuować nieprzerwanie przez bardzo długi czas. A jeśli nie kontynuować, to odnowić. Tak, jak w "Karminowym szalu".
 
Magda, Marta i Maria poznały się w ośrodku, do którego z powodu choroby uczęszczały. To tam się uczyły i przeżywały wiele przygód. Nie zawsze dobrych, czasami takich, które zostały przez wiele lat przemilczane. Pewnego dnia Magda, Marta i Maria postanawiają się spotkać. W taki oto sposób odnowią swoją dawną znajomość i postanowią zrobić coś, co pozwoli im chociaż w małym stopniu zapomnieć o pewnej skrzętnie ukrywanej sprawie.
 
"Karminowy szal" zapowiadał się bardzo obiecująco. Dość pozytywnie nastawiona do lektury rozpoczęłam czytanie. Po przeczytaniu ostatniej strony mogę powiedzieć, że mam co zarzucić tej książce, więc bez mojego marudzenia się nie obejdzie. Ale nie martwcie się, na minusach się nie kończy, bo książka ma też swoje mocne strony!
 
Nie chciałabym za dużo zdradzać, ale napiszę, że powieść trochę za bardzo przypominała mi "Poduszkę w różowe słonie" tej samej Autorki. I nie chodzi mi tu o styl pisania Pani Chmielewskiej (na marginesie - poprawny i adekwatny obyczajówce), czy inne tego typu detale. Mam raczej na myśli fabułę. Niby było inaczej, ale według mnie na korzyść książce by wyszło, gdyby tajemnica dotyczyła czegoś innego. A tak to poczułam się jakbym dostała jedynie "powtórkę z rozrywki". A szkoda, bo podejrzewam, że gdyby nie ten szkopuł, to byłabym bardziej zadowolona z lektury.
 
Na szczęście, tak jak już wspominałam, można ten powiedzieć o książce coś pozytywnego. Bowiem "Karminowy szal" nie dotyczy jedynie przeszłości, ale też tego co dorosłe Magda, Marta i Maria przeżywają aktualnie. W zgrabny sposób przeplata się to ze wspomnieniami i taki zabieg mi odpowiadał. A te trzy dorosłe kobiety przeżywają akurat ważne da nich chwile. Właśnie dlatego w powieści można przeczytać o ich rozterkach, problemach, miłościach, radościach, po prostu o życiu.
 
Nie do końca wiem jak mam ocenić książkę pod względem bohaterów (a raczej głównie trzech najważniejszych bohaterek, bo to o nich dowiadujemy się w tej historii najwięcej). Powiedzenie, że były do siebie podobne i nijakie minęłoby się w moim mniemaniu z prawdą. Lecz napisanie, że bardzo się do nich przywiązałam i poczułam, że między nimi a mną wytworzyła się taka nić porozumienia, też nie odpowiada moim odczuciom po przeczytaniu. Dlatego stwierdzę jedynie, że są dosyć dobrze wykreowane, a to jak je czytelnicy odbiorą to chyba indywiduana sprawa.
 
Czy polecam? Mimo wszystko tak, ale bardziej tym, którzy nie czytali "Poduszki w różowe słonie" (co nie oznacza, że Ci którzy ją czytali mają od razu "Karminowy szal" spisać na straty, niech się po prostu zastanowią). To książka, która pokazuje zarówno blaski i cienie ludzkiego żywota. Można z nią spędzić miło czas, a tego typu powieści przydadzą się na długie, jesienne wieczory.
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu MG!
 


sobota, 27 lipca 2013

"Poduszka w różowe słonie"

"Poduszka w różowe słonie" - Joanna M. Chmielewska
 
Źródło okładki: KLIK
Dzieciństwo w wyobraźni jawi nam się w kolorowych barwach. Godziny spędzone na zabawie, brak poważnych problemów. Niestety nie każdy może w ten sposób pamiętać swoje najmłodsze lata. Zarówno dorosła Hanka, jak i pięcioletnia Ania doświadczyły w dzieciństwie traumatycznych przeżyć. Ale życie toczy się dalej, a one muszą spróbować się odnaleźć i po prostu żyć dalej...
 
Hanka po śmierci swojej przyjaciółki Ewy musi zaopiekować się jej córką, ponieważ ojciec dziewczynki zostawił jej matkę i nie wie nawet, że ma potomka. Już na początku pojawiają się problemy, ponieważ trzydziestolatka nie umie nawiązać kontaktu z rozgoryczoną z powodu tragedii Anią. Dodatkowo Hanka nie może poradzić sobie z wciąż powracającymi smutnymi wspomnieniami, które utrudniają jej życie. Czy kobiecie uda się odnaleźć wspólny język z pięciolatką? I jak potraktuje znajomość z Łukaszem, który pojawił się w firmie, w której pracuje?
 
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Joanny M. Chmielewskiej. Spodziewałam się lekkiej, niezobowiązującej lektury. A dostałam dobrą, aczkolwiek momentami smutną powieść. Jestem mile zaskoczona, ponieważ nie sądziłam, iż "Poduszka w różowe słonie" aż tak mi się spodoba!
 
Według mnie w dużej mierze jest to książka o relacjach międzyludzkich. Czytelnik przez 277 stron obserwuje więź tworzącą się między Hanką i Anią. Jednak dla obu bohaterek nie było to łatwe i kilka miesięcy zajęło im przyzwyczajanie się do siebie i nowej sytuacji, w jakiej się znalazły. Dodatkowo w powieści pojawia się także trudna relacja między trzydziestolatką a jej matką. Hanka czuje, że rodzicielka na każdym kroku ją krytukuje i nie potrafi docenić starań dorosłej już córki. Uważam, że Autorce udało się bardzo dobrze opisać zachowania ludzkie i w ciekawy sposób wczuła się w psychikę poszczególnych postaci.
 
Styl pisania Joanny M. Chmielewskiej jest prosty, dzięki czemu "Poduszkę w różowe słonie" czyta się szybko. Ale to nie znaczy, że książki się nie przeżywa - wręcz przeciwnie. Z przerażeniem czytałam wspomnienia Hanki z dzieciństwa. To, co ją spotkało, było okropne i pozostawiło w niej ślad zapewne już do końca życia. Współczułam także Ani, która pomimo swojego krótkiego życia przeżyła już śmierć swojej matki. Nie dziwię się jej, iż momentami twierdziła, że nie ma obok siebie nikogo, tym bardziej, że z Hanką nie mogły początkowo odnaleźć wspólnego języka. Uważam, że powieść może podnieść na duchu tych, którzy przeżyli w swoim żyiu coś smutnego (niekoniecznie to samo, co bohaterowie książki) i nie mogą się po tym pozbierać. Być może dzięki "Poduszce w różowe słonie" poczują, że wszystko się jakoś ułoży.
 
Reasmując, polecam tę książkę. Jednak jak to zwykle bywa, pewnie nie przypadnie do gustu wszystkim. Myślę, że zwolennicy obyczajówek się nie zawiodą, lecz przykładowo fani romansów paranormalnych mogą nie być zachwyceni. Ja uważam swoje pierwsze spotkanie z twórczością tej Autorki za udane i bardzo chętnie sięgnęłabym jeszcze po jakąś powieść spod jej pióra. W "Poduszcze w różowe słonie" cenię szczególnie dobrze zarysowanych bohaterów. Czy tak samo będzie w innej książce Joanny M. Chmielewskiej? To się okaże.
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu MG!