czwartek, 5 grudnia 2013

"Niechciana"

"Niechciana" - Barbara Kosmowska
 
Źródło okładki: KLIK
Są tematy, do których należy podejść z odpowiednią wrażliwością, delikatnością. Inaczej autor może czytelników wypłoszyć, zadziwić stanowczością i onieśmielić bezpośredniością. Czasem po prostu trzeba wiedzieć jak "ugryźć" daną sprawę...
 
Kasia jest uczennicą gimnazjum. To zdecydowanie za wcześnie, żeby zajść w ciążę, chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości. Jednak stało się tak, a nie inaczej i dziewczyna nosi pod sercem swego potomka. Jak nastolatka poradzi sobie w nowej, niekomfortowej sytuacji? I czy wokół niej znajdą się ludzie, którzy zamiast krytykować będą chcieli pomóc? Przed nią trudny czas, pełen smutku, samotności i cierpienia.
 
Po przeczytaniu opisu uważałam, że powieść Barbary Kosmowskiej może mi się spodobać. Taka tematyka jest potrzebna w literaturze młodzieżowej, o tym należy mówić. Tylko, jak już wspomniałam we wstępie, trzeba umieć podejść do tematu. A według mnie Autorce się to nie udało, niestety. Szkoda mi, że po tak miło zapowiadającej się lekturze, powieść okazała się być ledwo przeciętna.
 
Fakt - pomysł na fabułę był, "Niechciana" ma w sobie potencjał, tylko jakoś skutecznie ukryty. Gdyby tylko Barbarze Kosmowskiej udało się ciekawiej wszystko opisać. Wtedy najprawdopodobniej powieść wypadłaby dużo lepiej w moich oczach. Natomiast jak dla mnie sytuacja prezentuje się tak: przeczytałam, po pewnym czasie pewie zapomnę istotne fragmenty i detale. Było, minęło.
 
Jestem osobą, która podczas czytania lubi czuć emocje głównych bohaterów, przejmować się ich losem, zazwyczaj właśnie wtedy książki robią na mnie największe wrażenie. Podczas czytania opisywanej pozycji nie czułam nic szczególnego, a powinnam. W końcu poruszana kwestia jest poważna i w pewien sposób poruszająca, więc dlaczego główna bohaterka była w tym wszystkim nijaka i bezbarwna? Przecież powinna strasznie przeżywać swą własną tragedię, a książka miała według mnie za zadanie wyraźnie to przedstawić. A tu rozczarowanie. Kasia co prawda przejęła się trwającą ciążą, ale jakoś... nie wiem, to było bez wyrazu.
 
Żeby nie było, że jestem taka okropna i nic pozytywnego w tej recenzji nie będzie, powiem, iż według mnie naprawdę w literaturze powinno być miejsce na takie książki. I dobrze, że one powstają. Cieszy mnie fakt, że ludzie kuszą się na napisanie czegoś o smutnych sprawach. Być może dzięki "Niechcianej" potencjalny młody czytelnik przejrzy na oczy i zobaczy jakie nieodpowiedzialne zachowania mogą mieć skutki.
 
Przez chwilę było kolorowo (no dobra, tak strasznie pozytywnie nie było, ale połowicznie tak!), a teraz jeszcze chwilka poświęcona wadom i ujrzycie niebawem zakończenie recenzji. Nie podobało mi się jak Barbara Kosmowska przedstawiła gimnazjalistów. Z książki można wywnioskować, że każdy nastolatek zachowuje się negatywnie. Na potwierdzenie moich słów zaprezentuję Wam krótki fragment. "Jak mogłaś zakładać, że w czasach, gdy całe gimnazja ze sobą sypiają, twoja córka będzie robić ręczne robótki albo studiować intymne życie płazów?!" (dla zainteresowanych cytat znajduje się na 134 stronie powieści). Nie ukrywam, że nie podoba mi się jak młodzież została ukazana. Sama jestem jeszcze uczennicą gimnazjum i uważam, że jest to gruba przesada.
 
Dużo w tej recenzji mojego czepiania, wiem. A jednocześnie zdaję sobie sprawę z faktu, że komuś książka może przypaść bardziej do gustu niż mi. Jednak ja pozostaje przy swoim stanowisku i twierdzę, że z materiału na powieść można było "wycisnąć" dużo więcej i osiągnąć lepszy efekt. Szkoda, że w tym wypadku tak wyszło. Wiecie, pisanie negatywnych opinii wcale nie sprawia takiej przyjemności, jak pisanie tych przedstawiających daną pozycję w pozytywnych barwach...
 
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu literatura!


2 komentarze:

  1. Cudny blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie słyszałam o tej książce, ale nie wydaje mi się, żeby przypadła mi do gustu :/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli napiszesz chociaż parę słów od siebie. Jeżeli masz ochotę zadać pytanie dotyczące postu rownież to zrób, staram się wtedy odpisywać na komentarze ;)